Sale is Coming – Poradnik Wyprzedażowy

Zaczyna się czas, w którym to co działo się na ekranach kin podczas kultowych już Igrzysk Śmierci zdaje się być jedynie dziecinną igraszką. Okres, w którym najlepsi przyjaciele, w walce o upragnione trofeum, mogą stać się najbardziej zajadłymi wrogami. Wyczekiwany interwał, składający się z dziesięciu liter, tworzących hipnotyzującą całość – wyprzedaż.

1. Po co organizowane są wyprzedaże?

W mojej pracy często spotykam się ze zdziwieniem klientów co do obniżek oferowanych przez sklep w czasie wyprzedaży. Stają się one jednak dość jasne, jeśli poświęcimy chwilę na analizę tegoż zjawiska. Obecnie lwia część produkowanej na świecie odzieży, ze względu na niskie koszty pracy, szyta jest w Chinach czy krajach Bliskiego Wschodu. Minimalizacja kosztów produkcji (co w przypadku odzieżowych potentatów może zamykać się nawet w koszcie rzędu kilkudziesięciu centów za t-shirt) pozwala im na narzut bardzo wysokiej marży na gotowy, znajdujący się już w sklepie produkt. Jako że większość dużych marek adresowana jest do konkretnie sprecyzowanych grup odbiorców (charakteryzującymi się pewnymi cechami lifestylowymi oraz odpowiednią zasobnością portfela), towar przez okres trwania regularnej kolekcji znajduje odbiorców właśnie wśród nich. Po pewnym jednak czasie (zazwyczaj ma to miejsce raz na sezon, pod jego koniec), kiedy to grupa pierwotnych klientów zostanie już “nasycona” i wyczekiwać będzie nowości, pozostałe w danej kolekcji rzeczy skazane zostałyby na modowy niebyt, a w konsekwencji utylizację. Marki decydują się zatem zrezygnować z części narzuconej wcześniej marży, by trafić ze swoim produktem do tych klientów, którzy z różnych powodów nie decydują się za na zakup w pierwszej cenie. Przekonanie, że wyprzedaż jest ostatnią deską ratunku dla sklepów, by odzyskać choć część zainwestowanych w towar pieniędzy jest błędne – dopóty towar znajduje się na sali sprzedaży, dopóki opłaca się go sprzedawać. Sklepy odzieżowe to biznesy, a nie instytucje charytatywne. Przy obniżkach rzędu 70-80 % zarobek jest mniejszy, ale jednak w ostatecznym rozrachunku sklep i tak wychodzi na swoje, bo okres wyprzedaży to czas istnych żniw.

2. Kiedy?

Większość sklepów organizuje wyprzedaże sezonowe, odbywające się pod koniec kolekcji, tj w okolicach grudnia dla zimy i czerwca dla lata, choć zdarzają się i takie, które wyprzedają swój asortyment permanentnie (np. New Yorker, czy polskie marki garniturowe – Bytom, Vistula etc.). Jak dowiedzieć się, do kiedy warto powstrzymać się od zakupów? Najprostszym sposobem wydaje się zapytanie ekspedienta, ale szczerze to odradzam, gdyż pracownikom nie wolno jest udzielać takich informacji, nawet wtedy gdy znają oni już konkretną datę.  Większość marek posiada w tej chwili swoje sklepy internetowe, w których można zapisać się na newsletter – warto to zrobić, gdyż subskrybenci, oprócz standardowych specjalnych ofert, otrzymują zazwyczaj także z wyprzedzeniem informację o zbliżającej się wyprzedaży. Wreszcie sam układ sklepu może nam zdradzić, że wyprzedaż ruszy lada dzień. W okresie wyprzedaży bowiem standardowa koordynacja, opierająca się na tworzeniu gotowych propozycji zestawowych, ustępuje miejsca asortymentowej, w której w poszczególnych częściach sklepów znaleźć można konkretne rodziny produktów (swetry, marynarki, koszule, akcesoria etc.).

3. Za czym się rozglądać?

Nie odkryję Ameryki mówiąc, że w pierwszej kolejności warto rozejrzeć się za elementami podstawowymi, które posłużą nam przez kilka sezonów i dadzą solidne podstawy pod koordynację pozostałych, tych mniej uniwersalnych.  Wbrew pozorom takie rzeczy jak np. granatowe spodnie chino, białe koszule czy sportowe marynarki w neutralnej palecie można znaleźć także na wyprzedażach, trzeba jednak pamiętać, że jest to towar bardzo chodliwy. Obecnie oferowane w sklepach kolekcje nie są stricte sezonowe, przez co w letnich znaleźć można grubsze swetry, a w zimowych koszulki polo z krótkim rękawem. Z tego powodu takie sezonowo nieodpowiednie, ale jednak przydatne elementy warto nabywać mimo niesprzyjającej dlań za oknami aury. Wreszcie, o ile cena jest dla nas atrakcyjna, warto także decydować się na aktualne ciekawe rozwiązania, które, gdy dobrze skoordynujemy je w ramach naszej garderoby, mogą pozwolić nam pozytywnie wyróżnić się na tle innych modowych entuzjastów 🙂

4. Czekać czy nie czekać – oto jest pytanie

Każda wyprzedaż ma swoje etapy, które najczęściej komunikowane są za pomocą wielkich banerów z procentową informacją, wyeksponowanych na sklepowych witrynach. Do niedawna standardem w kwestii pierwszego etapu obniżek było trzydzieści procent, z roku na rok jednak początkowe obniżki rosną (obecnie do 50%), co może być spowodowane chęcią wyprzedania przez producentów większości asortymentu już na wejściu. Myślę, że ten trend się utrzyma (bo bardzo wydatnie i szybko podnosi wyniki sprzedażowe), a towarzyszyć mu będzie stopniowe odchodzenie od modelu wieloetapowych wyprzedaży.

Na ten moment jednak jeszcze wspomniane etapy mamy i warto mieć świadomość, że nie wszystko musimy kupować w pierwszym szale, kiedy to kilkudziesięciosobowe kolejki do kasy i przymierzalni utrzymują się od otwarcia do zamknięcia sklepu. Oto moje sugestie w tym temacie:

Nie czekać, gdy:

  • poszukujemy bazowych, popularnych artykułów (jak np. wspomniane wcześniej granatowe chinosy)
  • Jesteśmy posiadaczami standardowej sylwetki (z ekspedienckiej obserwacji będą to okolice rozmiaru M/L – spodnie 31-34, marynarki 50-54, koszule 40-42 etc.)
  • podoba nam się rzecz, która jest hitem sezonu (W ubiegłym sezonie postawiłbym dolary naprzeciw orzechom, że powszechnie obecny w kolekcji landrynkowy róż będzie kolorem, który wypełni wyprzedażowe półki. Ostatecznie okazało się, że do obniżki ostały się tylko dwie polówki w tym kolorze)

Można poczekać, gdy:

5. Regularność odwiedzania kluczem do sukcesu

Nie udało Ci się znaleźć niczego odpowiadającego w swoim rozmiarze? Ostatnia rzeczą, jaką należałoby w takiej sytuacji zrobić,  to skreślić dany sklep z listy do odwiedzenia w najbliższym czasie. Wiele osób  (zwłaszcza w pierwszych dniach obniżek) robi zakupy dość impulsywnie, nie bacząc nie tylko na cenę, ale także np. na potencjalną przydatność danej rzeczy czy nawet rozmiar. Efektem tego produkt nie tylko szybko schodzi ze sklepowego stanu, ale także bardzo często  do niego wraca. Częstą praktyką jest także dokonywanie międzysklepowych transferów, z mniejszych salonów, które wyprzedaż już zakończyły, do tych większych, w których potencjalnie dane rzeczy mogą się jeszcze sprzedać. Trzeba oczywiście mieć szczęście, ale w tym przypadku warto temu szczęściu pomóc odrobiną regularności 🙂

6. Kupuj z głową

Większość sklepów honoruje zwroty bądź wymiany towaru, jednak zasady, na jakich się to odbywa mogą w okresie wyprzedaży ulegać zmianie (np zwrot na kartę podarunkową a nie gotówkę), dlatego też warto zapytać o to pracownika sklepu. Stosunkowo długi czas na zwrot wydaje się bardzo wygodną opcją dla klienta, ale oprócz tego aspektu jest jeszcze drugi, o którym często się zapomina. Satysfakcja, płynąca z upolowanej okazji w połączeniu z możliwością przetrzymania danej rzeczy w domu (co wiąże się z jej “oswojeniem”) skutkuje najczęściej wystąpieniem psychologicznego efektu przyzwyczajenia – trudniej nam jest się z tą wiszącą już w szafie od trzech tygodni rzeczą rozstać, więc nie dokonujemy zwrotu. My zostajemy z niepotrzebnym ubraniem, a sklep z naszymi pieniędzmi. Warto zatem poświęcić chwilę na przemyślenie, czy dana rzecz aby na pewno jest nam potrzebna 🙂

Jak zwykle serdecznie dziękuję za uwagę i życzę wam wszystkim udanych wyprzedażowych zakupów! 😀