Warsztaty Blog in Style Vol. 2 – relacja z imprezy.

W dniach 23 i 24 lutego, dzięki uprzejmości zespołu La Foret, miałem okazję uczestniczyć w drugiej edycji organizowanych przez nich  warsztatów Blog in Style. W zamyśle twórców projektu są one kierowane do szerokiego grona członków sukcesywnie rozrastającej się polskiej blogosfery jak i osób, w umysłach których decyzja o prezentowaniu siebie w formie bloga dopiero nieśmiało kiełkuje. Cel warsztatowych spotkań stanowi próba zmierzenia się z problematyką dotyczącą prowadzenia bloga modowego. Organizatorzy zdecydowali się ująć temat szeroko, zapraszając do udziału w warsztatach, w charakterze prelegentów, osoby, które zdążyły już zaistnieć w modowym świecie. Uzyskana w ten sposób różnorodność perspektyw pozwoliła uniknąć monotonii przekazu, efektem czego każdy z biernych uczestników konferencji mógł znaleźć coś dla siebie.

Na początku uprzedzam: warsztaty trwały łącznie jedenaście godzin, dlatego relacja jest także stosunkowo obszerna. Uczuleni na duże ilości tekstu proszeni są o natychmiastowe zamknięcie karty 😀



Na wstępie warto wspomnieć o bardzo dobrym poziomie organizacji imprezy. W dolnośląskiej części Internetu, mimo upływu niemalże dwóch tygodni, nie milkną głosy krytyki, padające pod adresem organizatorów Fashion Showera, który to nie sprostał pokładanym w nim oczekiwaniom. Wszelkie obawy jednak opuściły mnie tuż po przekroczeniu progu Hotelu Śląsk, który użyczył salę konferencyjną na potrzeby warsztatów. Zostałem przywitany nie tylko przez przeurocze Panie obsługujące szatnię, ale także przez jedną z organizatorek wydarzenia we własnej osobie – tak uprzejme podejście do szeregowego blogera zasługuje na pochwałę, gdyż wskazuje na profesjonalne podejście, którego często brakuje przy tworzeniu tego typu imprez. Każdy z uczestników otrzymał na wstępie upominki od organizatorów o łącznej wartości ponad stu złotych, co biorąc pod uwagę skalę wydarzenia jawi się kwotą imponującą. Bardzo przypadły mi do gustu filcowe broszki od Felt Label, teraz trzeba będzie tylko nieco pomyśleć w jaki sposób je wykorzystać. Dzięki warsztatom oraz firmie Słodkie Czary Mary dowiedziałem się również jak smakują najpyszniejsze lizaki na świecie 😀

Uśmiech prezesa 🙂

Na pierwszy ogień rzucona została Marta Krupińska, współpracująca obecnie z magazynem Hot Moda&Shopping, a która, mimo młodego wieku, swoim CV mogłaby zawstydzić niejednego redaktora. Przybliżając tajniki pracy w ogólnopolskim czasopiśmie modowym, w swoisty i bezpośredni sposób rozprawiała się z mitami, przedstawiając z pozbawioną lukru dziennikarską rzetelnością blaski i cienie związane z pracą w redakcji. Luźno i bez zadęcia – idealnie na początek 🙂



Jako druga zaprezentowali się przedstawiciele marki Sony, którzy w pierwotnym zamyśle mieli poruszyć temat technicznych aspektów blogowania, a którym, co w sumie w przypadku sponsorów nie powinno dziwić, nie udało się oprzeć pokusie intensywnego reklamowania swych produktów. Spotkałem się opinią, iż cała prezentacja, włączając problemy techniczne i wpadki, była co do sekundy przemyślana, a tak potężna firma nie ryzykowałaby uszczerbku na wizerunku z powodu niewykwalifikowanego pracownika. Może i jestem podatny na wszelkie PR-owe sztuczki, ale całościowo prezentacja przypadła mi do gustu. Na koniec prelegenci zorganizowali mały konkurs, w którym, w wyniku losowania, można było wygrać zestawy słuchawek jak i specjalistycznych ładowarek do telefonów. Niestety nie udało mi się niczego wygrać, jednakże łudzę się, że może kiedyś nawet będzie mnie stać na zakup tego typu gadżetów kiedy tylko najdzie mnie na to ochota 😀



Prezentacja wykorzystywała także niekonwencjonalne środki 🙂

Kolejna prelekcja została przeprowadzona w formie wywiadu między prowadzącą imprezę Kają a Mają Sablewską, autorką niedawno wydanego poradnika pt. „10 sposobów na modę”, znaną szerszemu gronu odbiorców jako juror programu X Factor w stanie spoczynku. Raziła mnie nieco banalność będących kanwą wywiadu pytań  (jak udało mi się później dowiedzieć, ustalonych wcześniej przez rozmówczynię), przez co rozmowa wypełniona była ogromną ilością truizmów. Na plus jednak trzeba Pani Mai zaliczyć jej otwartość w kontakcie z uczestnikami warsztatów, nie widziałem, by ktokolwiek z chętnych odszedł od niej bez zapisanego w pamięci telefonu czy aparatu, wspólnego zdjęcia.


Jako urodzony gaduła nie mogłem odmówić sobie możliwości zadawania pytań prelegentom 🙂

Maja Sablewska z ekipą bloga Krawat czy Muszka?


Zakończenie przerwy obiadowej było równoznaczne z rozpoczęciem się prelekcji projektanta Tomasza Olejniczaka, właściciela marki TOMAOTOMO, którego najnowsza kolekcja objawi się w pełnej krasie uczestnikom tegorocznej edycji łódzkiego Fashion Weeka. Tomek ujął mnie skromnością i niezwykle ludzkim podejściem nie tylko na pokaz, które w tej branży jest spotykane niezwykle rzadko. W barwny sposób opowiadał o swych inspiracjach, wśród których prym wiedzie kobieca zmysłowość, procesie tworzenia jak i życiu sprzed wyboru drogi projektanta. Mam nadzieję, że uda mu się zajść bardzo daleko, w każdym razie z całego serca mu tego życzę 🙂


O pasji przekazywanej za pomocą genów opowiedział Łukasz Dziewic, fotograf mody. Początkowo, czego sam nie ukrywał, spięty i nieco zagubiony, po kilku pytaniach objawił się jako zręczny i dowcipny prelegent, który ze swadą potrafi opowiadać o tajnikach fotograficznego rzemiosła, sytuacjach mających miejsce podczas sesji oraz współpracy z topowymi polskimi modelkami. Bardzo przypadł mi do gustu dystans Łukasza, który kilkukrotnie podkreślał, że warsztaty są okazją do nauki także dla niego. Okazało się także, że, praktycznie nie widząc na jedno oko tak jak Łukasz, można zostać liczącym się w branży graczem i jak spektakularne jest robienie zdjęć bez przymrużonego oka.



Zwieńczeniem pierwszego dnia warsztatów było wystąpienie Mateusza Kaczorowskiego, osoby odpowiedzialnej za organizację łódzkiego Fashion Weeka, który przybliżył sposoby otrzymania akredytacji na największą imprezę modową w Polsce. Wartym odnotowania jest fakt, że organizatorzy Fashion Weeka dysponują specjalnym programem, który monitoruje wszelkie wzmianki dotyczące wydarzenia. Mateusz wspominał, że zdarzały się sytuacje, w których osoby nie pozostawiające uprzednio na imprezie suchej nitki, decydowały się później na złożenie formularza aplikacyjnego. Blogerze strzeż się zatem co piszesz, Wielki Brat patrzy! 😀



Drugi dzień warsztatów należał do blogerów, którzy zdążyli już ugruntować swa pozycję w polskiej blogosferze. Ich wystąpienia poprzedziła prezentacja Mariusza Wieli, właściciela strony Style Up, zajmującej się dystrybucją oryginalnych pod względem designu butów. Pan Marcin z początku wydawał się nieco za bardzo rozbudzony czy to tremą czy porannym joggingiem, który jest dlań żelaznym punktem każdego dnia jak i kluczem do sukcesu w biznesie, przez co ciężko było podążać za tokiem jego rozumowania. Gdy jednak oswoił się z nową rolą udało mu się w ciekawy sposób przybliżyć filozofię marki, kulisy hurtowej dystrybucji obuwia jak i techniki sprzedaży. Sam o sobie mówi, że jest urodzonym biznesmenem, gdyż już od najmłodszych lat parał się sprzedażą – w podstawówcę znany był handlu wafelkami, które zajmowały lwią część objętości jego tornistra. Znając mnie i moje zamiłowanie do słodyczy, pewnie ¾ plecaka nie zdążyłbym donieść do szkoły. Rockefellera by ze mnie nie było, ale są tacy, którym udało się zastosować z sukcesem ten system na polskim gruncie 🙂


Poczet czołówki blogerów otworzyła Jessy Mercedes, która zaprezentowała uczestnikom warsztatów swoją drogę do wstępów na światowe tygodnie mody. Niektórych mógł razić nieco frywolny sposób prowadzenia prelekcji, jak dla mnie jednak, mimo że nie znam Jessy osobiście, wydał się on dlań niewymuszony i naturalny, co zapewniło autentyczność przekazu. Słowa blogerki wspierały poszczególne wpisy z jej bloga, ukazujące poszczególne etapy jej drogi. Z uśmiechem i błyskiem w oku opowiadała m.in. o tym jak udało jej się dostać na londyński fashion week, dzięki podaniu się za redaktorkę polskiej edycji Elle. Spryt i buta zdają się być jej kluczami do osiągnięcia sukcesu w modowym świecie 🙂



Następnie, za sprawą Radzkiej gładko przemieściliśmy się ze świata tekstu i zdjęć do tego uwiecznionego za pomocą kamery. Muszę przyznać, że udało jej się znaleźć złoty środek między merytoryką przekazu a strawnością formy. Radzka, co sama przyznała, powstrzymując się przed wywołanym stresem słowotokiem, rozprawiała o korzyściach płynących z prowadzenia vloga, specyfiki tej formy przekazu w odróżnieniu od tradycyjnych blogów, jak i zawiłościach współpracy z reklamodawcami i Youtube’m. Co zdążyli już zauważyć m.in. redaktorzy portalu SORT magazine prelekcja vlogerki cieszyła się stosunkowo niską frekwencją, a szkoda, bo Radzka, jako bodajże jedyna z grona prelegentów, uczestniczyła od samego początku w warsztatach w charakterze widza, nie raz nie dwa biorąc czynny udział w dyskusjach. Szkoda, że okazując innym tyle szacunku, nie otrzymała go w zamian w równej ilości. Za wykład i ogólną postawę podczas warsztatów pozostaje mi powiedzieć tylko: chapeau bas!




Choćbym chciał, to nie jestem w stanie napisać niczego konkretnego na temat wystąpienia Vanitasa. Może to powtarzane przezeń jak mantra: „Jeszcze o tym nie myślałem” sprawiło, że sam podczas prelekcji postanowiłem dać odpocząć własnemu umysłowi? A może nazwa jego bloga nie wynika jedynie z deklarowanego zamiłowania do historii sztuki? W sumie jeszcze o tym nie myślałem. I chyba nie zamierzam.





Cykl wykładów zamknęło wystąpienie Marty Kalety z Wro Street Fashion, dotyczące prawnych aspektów blogowania. W krótkiej prezentacji udało jej się przybliżyć stan unormowań polskiego systemu prawnego dotyczących m.in. prawa własności intelektualnej, prawa autorskiego oraz prawa prasowego. Marta pokusiła się również o przybliżenie uczestnikom sposobów zabezpieczenia się przed kradzieżą blogowych treści jak również dróg dochodzenia swych praw, gdy zostana one naruszone. Blog in Style zatem nie tylko bawi, ale przekazuje konkretną wiedzę, zatem aspekt stricte dydaktyczny można także odhaczyć na liście celów spotkania 🙂



Warsztaty Blog in Style Vol. 2 zdecydowanie sa inicjatywą wartą wsparcia. Trudno w kilku zdaniach zebrać wszystkie pozytywne aspekty tej imprezy, pozwolę sobie zatem wymienić te, które dla mnie były najważniejsze: przytulne, klimatyczne miejsce spotkania, różnorodność tematyczną prelekcji oraz realna możliwość obcowania z osobami, które zdołały juz ugruntować swą pozycję w ramach szeroko pojmowanej modosfery. Jeżeli będę miał taką możliwosć, na pewno nie przepuszczę okazji wzięcia udzialu w kolejnej edycji, która, tak jak miniona, ukaże, że we Wrocławiu da się organizować z głową wydarzenia opatrzone przymiotniekiem “modowe” 🙂

Tak prezentowałem sie podczas pierwszego dnia warsztatów 🙂

Foto: Maciej Gajdur – Wro Street Fashion